Christopher
[Alex, Dymitr, dziękuję wam, że mogę opowiedzieć jeden z ciekawszych momentów.]
A, tak. Lekcja magii zaczyna się za 2 minut. Dziś będziemy się uczyć o polach ochronnych. Wziąłem megafon.
-GRUPA ENERGII DO SALI CZARÓW NR 5! POWTARZAM GRUPA ENERGII DO SALI CZARÓW NR 5!
Czekałem jedynie minutę a większość uczniów się zebrała. Jest dzwonek. Weszliśmy do klasy.
-OK, więc dzisiaj będziemy się uczyć zaklęcia tarczy. Wszyscy dobierają się w pary i każdy próbuje rzucić czar 5 sekundowej ślepoty.
Dobieranie się w pary zajęło kilka minut.
-Pamiętacie inkantancję do czaru ślepoty?-
-Nie.- Mruknęli uczniowie.
Wziąłem komunikator do ręki.
-Hans, możesz pokazać jak się rzuca czar ślepoty?-
-Dobrze.-
Po kilkunastu sekundach przestrzeń zmieniła się w ciemny dym z którego wyszedł Hans.
-Witajcie uczniowie. A tak rzuca się to zaklęcie. Andatham Aidu!-
Światło zgasło! Nic nie widzę. Już widzę. AAA! Prawie wpadłem do międzymiaru!
-A teraz zaprezentujemy pojedynek. Hans rzuci jakiś czar mroku, a ja wytworzę pole ochronne. Pamiętajcie, że jeżeli ktoś rzuca silne zaklęcie to pole je osłabi, ale nie odbije. Więc wtedy się wykorzystuje inkantacje Gran Kaixa lub Grana Kurd. Ale dziś wykorzystujemy po prostu Grana.
Wyjąłem różdżkę. Ciekawe jaki czar wykorzysta Hans.
-Latana!-
-Gran!-
Z różdżki Hansa wyłoniła się wielka mroczna pięść. Chwila. Za mną jest wejście do międzymiaru, a moja tarcza nie da rady!
-Gran Ka... AAA!
Spadłem, odezwał się głosik w mojej głowie. Spadłem i zginę za kilka minut.
-ZAMKNIJ SIĘ!
Czułem, że coś mnie trzyma. Widziałem tylko rękę. Bladą i chudą. To był Hans! Nagle wynurzyłem się z miski. Tak. Miski. Wejście do międzymiaru to miska.
-Hans, pomówimy na przerwie. OK?
Wyszedł. Nie dość, że prawie zginąłem, to jeszcze nie przeprosił.
-No to, ćwiczymy!
A, tak. Lekcja magii zaczyna się za 2 minut. Dziś będziemy się uczyć o polach ochronnych. Wziąłem megafon.
-GRUPA ENERGII DO SALI CZARÓW NR 5! POWTARZAM GRUPA ENERGII DO SALI CZARÓW NR 5!
Czekałem jedynie minutę a większość uczniów się zebrała. Jest dzwonek. Weszliśmy do klasy.
-OK, więc dzisiaj będziemy się uczyć zaklęcia tarczy. Wszyscy dobierają się w pary i każdy próbuje rzucić czar 5 sekundowej ślepoty.
Dobieranie się w pary zajęło kilka minut.
-Pamiętacie inkantancję do czaru ślepoty?-
-Nie.- Mruknęli uczniowie.
Wziąłem komunikator do ręki.
-Hans, możesz pokazać jak się rzuca czar ślepoty?-
-Dobrze.-
Po kilkunastu sekundach przestrzeń zmieniła się w ciemny dym z którego wyszedł Hans.
-Witajcie uczniowie. A tak rzuca się to zaklęcie. Andatham Aidu!-
Światło zgasło! Nic nie widzę. Już widzę. AAA! Prawie wpadłem do międzymiaru!
-A teraz zaprezentujemy pojedynek. Hans rzuci jakiś czar mroku, a ja wytworzę pole ochronne. Pamiętajcie, że jeżeli ktoś rzuca silne zaklęcie to pole je osłabi, ale nie odbije. Więc wtedy się wykorzystuje inkantacje Gran Kaixa lub Grana Kurd. Ale dziś wykorzystujemy po prostu Grana.
Wyjąłem różdżkę. Ciekawe jaki czar wykorzysta Hans.
-Latana!-
-Gran!-
Z różdżki Hansa wyłoniła się wielka mroczna pięść. Chwila. Za mną jest wejście do międzymiaru, a moja tarcza nie da rady!
-Gran Ka... AAA!
Spadłem, odezwał się głosik w mojej głowie. Spadłem i zginę za kilka minut.
-ZAMKNIJ SIĘ!
Czułem, że coś mnie trzyma. Widziałem tylko rękę. Bladą i chudą. To był Hans! Nagle wynurzyłem się z miski. Tak. Miski. Wejście do międzymiaru to miska.
-Hans, pomówimy na przerwie. OK?
Wyszedł. Nie dość, że prawie zginąłem, to jeszcze nie przeprosił.
-No to, ćwiczymy!
***
Długa przerwa. Trwa godzinę i jest moją ulubioną przerwą. Właśnie. Hans. Jak się nazywał czar zmiany w czystą magię?
-Sihir Murni!- Mruknąłem.
Poczułem coś w stylu rozdarcia głowy. Bolało. Jak migrena, czy cuś. Nagle byłem wszędzie. Dosłownie. I tak, widziałem, że potajemnie grasz w CS'a chodź twoi rodzice ci zabronili. Widziałem co się dzieje w Sehri, w boskich i smoczych światach i innych wymiarach. Coś jest nie tak. Stolica natury jest pokryta metalem. Czemu! Może była jakaś wojna? Nie wiem. E tam. Nie powiem Reyonowi. Po co. I tak ma za dużo spraw na głowie. Widziałem Hansa. Był w Neher. Ale czemu? Rozmawiał z czymś. To był chyba jakiś duch. Zmaterializowałem się w niebycie. Dziwne. Incepcja.
-Hans, czemu użyłeś czar który by mnie pośrednio zabił?-
-Przepraszam. Ostatnio coś dziwnego się dzieje z Sehri. Ojciec nie jest już Panem Smierci, tylko ja. A i powiedzieć ci ciekawostkę?-
-No powiedz.-
-Jesteś wnukiem Mroku, więc ja jestem twoim wujkiem. Czy coś w tym stylu.-
-Nie gadaj mi tu o genetyce bogów, bo zawsze się w tym wszystkim mylę. Miałem z tego same jedynki
Pojawiłem się na stołówce. Mam dziś smaka na krewetki. O jest! Makaron z krewetkami. Śmiesznie jest siedzieć przy stole nauczycielskim w wieku 12 lat. Pamiętam, jak kiedyś razem z kumplem podłożyliśmy gnojobombę, czyli nasz wynalazek. Śmierdziało, że łoho! Tia. Lepiej, żeby jakiś uczeń Khala albo Dymitra nie wywinął takiego numeru. O jest Reyon. Spytam się go... albo nie.
-Witajcie dzieci!-
-Hej Reyon.- Odpowiedzieliśmy.
Hej! Gdzie mój makaron! Czyżby jakiś mój uczeń? Może ktoś od Dymitra. Ale jeszcze nikt nie uczył niematerialności. Dopiero uczymy ich 3 tygodnie.
-Co to, tam na podłodze?- Spytała się Cleo.
Pojawił się kruk. Raczej jego cień. Przecież to Hans! Nagle z jego tułowia wyskoczyło 20 osobników. [Khal! Jak się oni nazywali?]
Ach tak! Boscy delegaci.
-Co się stało?- Rzekł Reyon.
-Pojawia się coraz więcej mroku we wszystkich światach!- Powiedział jeden z rogiem.
-Ale przecież mój ojciec jest teraz pociahany w międzymiarze.-
-Nie chodzi o Ten mrok. Ten mrok na Sehri to pustka. Chaos i pustka. I niestety dziury w Neher spowodowały, że morze Chaosu przelewa się. Na przykład Stolica Natury w połowie jest metalowa, a 30 kilometrów kwadratawych czy jak wy tam mówicie, to jezioro Chaosu. Niestety, ale dziura powstała także w boskich światach. Most jest niszczony, a my musimy się jeszcze przeprawić.- Powiedział inny z 3 parami skrzydeł motyla.
-Niby tak, ale często przesiaduję w Neher i umiem tworzyć mgliste wersje obiektów. Rzeczy małe jak np. blok kartek stają się realistyczne. A budowle lub różdżki są na tyle "przygwożdżone" do rzeczywistości, że można ich co prawda krótko, ale używać. Czyli Most mógłby jeszcze was przeprawić. A potem jesteście uwięzieni.-
-Hans, ja jestem dobry w magii i mógłbym ci pomóc.- Powiedziałem.
-Niech będzie. Ale to ja nas teleportuję. I znasz czar Największej Ochrony?-
-Tak. To lecimy.-
Otoczyła nas chmura. Wtem poczułem, że coś mnie trzyma za głowę. Nagle chmura się rozeszła i byliśmy koło Mostu. Byłem tu raz, ale gdy było... spokojnie i czysto. Teraz połowa miasta płonie, a z dziur leje się czarna woda. Nagle zrobiło się wybrzuszenie i przestrzeń, gdzie była chmura w kształcie drzewa zrobiła się prześwitująca. Widziałem, jak ten Chaos przelewa się.
-CHRIS! CZARY! SZYBKO!-
Wyjąłem swoją różdżkę. I na wszelki wypadek generator sygnału pomocy. Skierowałem różdżkę w górę. Skupiłem się. Na szczęście jestem dobry w starożytnej magii.
-Attipeda Raksana. Satrunu Kanipisau.Ch'wen Tri'mpa Drer'ti.-
70 metrów nad nami pojawiły się znaki. Alfabet Starożytnych. Wszystkie znaki stworzyły kulę chroniącą nas. Nie mogę tego wytłumaczyć. To było super.
Hans coś tam mamrotał. Widziałem jak z jego rąk wystrzeliwuję chmura. Nagle powstała dziura. Chaos się wylewał. Pole wytrzyma. Coś mi się nie zgadza. Te czary, one powstały po Erze Chaosu i Zła. To nie zadziała. Wtem pole się rozdarło. Jaki czar powstał wtedy? Mam mało mocy magicznej. Ten czar mnie albo zabiję, albo zapadnę w śpiączkę. Ale tutaj chodzi o istnienie wymiaru. Dałem różdżkę do kieszeni, a ręce dałem koło siebie na wysokości klatki piersiowej.
-Maat!-
Użyłem czaru porządku i stworzenia. Z rąk wystrzeliło niebieskie światło. Zmieniło się w pasma, jak by wody i skierowały się w pobliżu dziur w tym wymiarze. Widziałem tylko jedną dziurę, lecz pasm było dość dużo. Nagle to światło uderzyło w Chaos. Powoli się przesuwało w kierunku koryta. Wtem pasmo "wlazło" w dziurę i popłynęło w stronę Morza. Dziura zniknęła.
-Most został naprawiony. Chris! Ty to zrobiłeś? Wow! Chris?
I zemdlałem.
-Witajcie dzieci!-
-Hej Reyon.- Odpowiedzieliśmy.
Hej! Gdzie mój makaron! Czyżby jakiś mój uczeń? Może ktoś od Dymitra. Ale jeszcze nikt nie uczył niematerialności. Dopiero uczymy ich 3 tygodnie.
-Co to, tam na podłodze?- Spytała się Cleo.
Pojawił się kruk. Raczej jego cień. Przecież to Hans! Nagle z jego tułowia wyskoczyło 20 osobników. [Khal! Jak się oni nazywali?]
Ach tak! Boscy delegaci.
-Co się stało?- Rzekł Reyon.
-Pojawia się coraz więcej mroku we wszystkich światach!- Powiedział jeden z rogiem.
-Ale przecież mój ojciec jest teraz pociahany w międzymiarze.-
-Nie chodzi o Ten mrok. Ten mrok na Sehri to pustka. Chaos i pustka. I niestety dziury w Neher spowodowały, że morze Chaosu przelewa się. Na przykład Stolica Natury w połowie jest metalowa, a 30 kilometrów kwadratawych czy jak wy tam mówicie, to jezioro Chaosu. Niestety, ale dziura powstała także w boskich światach. Most jest niszczony, a my musimy się jeszcze przeprawić.- Powiedział inny z 3 parami skrzydeł motyla.
-Niby tak, ale często przesiaduję w Neher i umiem tworzyć mgliste wersje obiektów. Rzeczy małe jak np. blok kartek stają się realistyczne. A budowle lub różdżki są na tyle "przygwożdżone" do rzeczywistości, że można ich co prawda krótko, ale używać. Czyli Most mógłby jeszcze was przeprawić. A potem jesteście uwięzieni.-
-Hans, ja jestem dobry w magii i mógłbym ci pomóc.- Powiedziałem.
-Niech będzie. Ale to ja nas teleportuję. I znasz czar Największej Ochrony?-
-Tak. To lecimy.-
Otoczyła nas chmura. Wtem poczułem, że coś mnie trzyma za głowę. Nagle chmura się rozeszła i byliśmy koło Mostu. Byłem tu raz, ale gdy było... spokojnie i czysto. Teraz połowa miasta płonie, a z dziur leje się czarna woda. Nagle zrobiło się wybrzuszenie i przestrzeń, gdzie była chmura w kształcie drzewa zrobiła się prześwitująca. Widziałem, jak ten Chaos przelewa się.
-CHRIS! CZARY! SZYBKO!-
Wyjąłem swoją różdżkę. I na wszelki wypadek generator sygnału pomocy. Skierowałem różdżkę w górę. Skupiłem się. Na szczęście jestem dobry w starożytnej magii.
-Attipeda Raksana. Satrunu Kanipisau.Ch'wen Tri'mpa Drer'ti.-
70 metrów nad nami pojawiły się znaki. Alfabet Starożytnych. Wszystkie znaki stworzyły kulę chroniącą nas. Nie mogę tego wytłumaczyć. To było super.
Hans coś tam mamrotał. Widziałem jak z jego rąk wystrzeliwuję chmura. Nagle powstała dziura. Chaos się wylewał. Pole wytrzyma. Coś mi się nie zgadza. Te czary, one powstały po Erze Chaosu i Zła. To nie zadziała. Wtem pole się rozdarło. Jaki czar powstał wtedy? Mam mało mocy magicznej. Ten czar mnie albo zabiję, albo zapadnę w śpiączkę. Ale tutaj chodzi o istnienie wymiaru. Dałem różdżkę do kieszeni, a ręce dałem koło siebie na wysokości klatki piersiowej.
-Maat!-
Użyłem czaru porządku i stworzenia. Z rąk wystrzeliło niebieskie światło. Zmieniło się w pasma, jak by wody i skierowały się w pobliżu dziur w tym wymiarze. Widziałem tylko jedną dziurę, lecz pasm było dość dużo. Nagle to światło uderzyło w Chaos. Powoli się przesuwało w kierunku koryta. Wtem pasmo "wlazło" w dziurę i popłynęło w stronę Morza. Dziura zniknęła.
-Most został naprawiony. Chris! Ty to zrobiłeś? Wow! Chris?
I zemdlałem.
***
Obudziłem się. Byłem w szpitalu. Wziąłem coca-colę. Chwila. Moja ręka. Była jakby z mgły.
-CO!!!-
-Nie drzyj się tak. Lily, uczennica Sylvii pomogła ci. Właśnie tworzy twoją rękę, dzięki tworzącej mgły z Mundi Nebuli.- Powiedziała Ellie.
-Aha. A... co z mostem?-
-Wszystko dobrze. Dzięki twojej magii 2 boskie światy zostały naprawione i zyskały obronę.-
-Czyli wszystko dobrze.-
-Tak. Ale nie na długo.-
Ciekawe, co się stanie dalej. Co będzie z moją ręką. Co będzie w przyszłości.
-CO!!!-
-Nie drzyj się tak. Lily, uczennica Sylvii pomogła ci. Właśnie tworzy twoją rękę, dzięki tworzącej mgły z Mundi Nebuli.- Powiedziała Ellie.
-Aha. A... co z mostem?-
-Wszystko dobrze. Dzięki twojej magii 2 boskie światy zostały naprawione i zyskały obronę.-
-Czyli wszystko dobrze.-
-Tak. Ale nie na długo.-
Ciekawe, co się stanie dalej. Co będzie z moją ręką. Co będzie w przyszłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz