Alex
[Teraz moja kolej. ODDAJ TO, CHRISTOPHER!]
Więc wszystko się zmieniło.
Widzicie, po tym jak uratowaliśmy to całe drzewo, bogowie dali nam amulet shen i pozwolili nam na używanie różdżek. Spowodowali też, że magia występuje na Ziemi. Po kilku dniach potomkowie wszystkich bogów przyszli do nas i zaczęliśmy ich nauczać magii. Reyon dzięki temu, że jest bogaty (baaaaaaardzo bogaty) zbudował na szczycie góry wielkie apartamenty i szkołę. Otoczył też górę potężnymi zaklęciami chroniącymi. My wszyscy (czyli ci którzy uratowali drzewo) jesteśmy nauczycielami. Pewnie sobie myślicie "ale przecież są inni bogowie. Kto uczy ich dzieci, wnuków i innych"otóż na przykład bóg fal który de facto jest moim bratem ma też swoje moce których nauczam. Dziś jest sobota, więc powinienem mieć wolne, lecz mamy wycieczkę do Smoczych Światów.
-WSZYSCY UCZNIOWIE ZEBRAĆ SIĘ KOŁO SALI KOSMOSU!- Powiedział Reyon przez megafon.
Przeszedłem do Neher, czyli coś (podkreślam COŚ bo nikt nie wie co to jest) w czym "pływa" Wszechdrzewo. Znalazłem swoich uczniów. Zmaterializowałem się, co u kilku spowodowało wyparowanie.
-Idziemy pod salę Kosmosu. Wszyscy parami. Paweł i Yuki, szybko brać torby. JUŻ!
-Już, już. Nie denerwuj się tak. Idziemy.- Odpowiedział Paweł.
Zauważyliście, że mamy tutaj uczniów wielu narodowości? Właśnie. Yumi jest z Japoni, a Paweł z Polski. Po kilku minutach byliśmy już koło sali. Reyon gadał coś do Nicole i Alicii.
-Więc tak. Grupy łączą się po przejściu do Smoczych Światów. Dalej... nie bijemy się i nie rzucamy w siebie mieczami. Zrozumiałe? Alex dziś twoja kolej. Chodź.
Chodzi o to, że każdy z nas musi wziąć kompas wymiarów i wybrać wymiar. Dziś kolej wypada na mnie. Wziąłem kompas i przesunąłem wskazówkę na wymiar smoków. Wszyscy złapali się za ręce a osoba najbliżej mnie (czyli Ellie) wzięła mnie za rękę. Nagle zobaczyłem wielki piorun zmierzający w naszą stronę. Uderzył w nas i zaczęliśmy się przenosić. Wyobraźcie sobie prysznic. Potem jeszcze pomyślcie sobie, że ktoś rzuca wam jajko na głowę. A i jeszcze ja muszę przenosić wszystkich, więc potem jestem obolały. Zaczęliśmy zmierzać w kierunku Wymiaru Smoków Zimnych Żywiołów. Wtem staliśmy już na warstwie twardego śniegu. Byliśmy blisko centrum równowagi, więc widzieliśmy wielki zielony strumień światła pędzący do góry i na dół. Bo widzicie, dwa smoki walczą ze sobą od kilkunastu dni (tyle minęło od powstania Nowego Wszechdrzewa). To one tworzą Kamień równowagi. Wyruszyliśmy dwoma grupami. Grupa wody, ziemi, ognia, powietrza, mroku, światła i natury poszły do Zimnych światów, a pozostali pod dowództwem Ducha poszli do Ognistego Świata.
Potem się zamieniamy. Ciekawe jaka jest temperatura. Jest zimno. Baaardzo zimno.
-Zbliża się wichura śnieżna. Wszyscy do Mundi Nebuli.- powiedział Reyon.
Co to jest? Jakieś miasto? Może jaskinia...
Reyon wyjął różdżkę i wypowiadał jakieś zaklęcia. Coś dziwnego zaczęło się dziać. Może jakieś pole ochronne? Lecz kamienie, śnieg i jodły zaczęły się zmieniać. Pamiętacie te filmiki gdzie kostka lodu szybko topniała? Po kilku sekundach drzewa i całe otoczenie się pojawiło. Wtem wszystko pokryło się mgłą. Nie, to mgła tworzyła, a raczej próbowało tworzyć krajobraz. Tylko my byliśmy normalni. Nagle nadciągnęła wichura. Widzieliśmy ją i czuliśmy, lecz był to lekki wierzył. Jak bryza czy coś. Nagle usłyszałem tętent kopyt i przerażający skrzek. Coś się do nas zbliża. I chyba jest niebezpieczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz