poniedziałek, 24 października 2016

Winda (prolog)

  Po zbudowaniu windy kosmicznej w ciągu jednego stulecia ludzkość zasiedliła większość planet w promieniu tysiąca lat świetlnych. Później powstały Przecinacze, które niszczyły tkaninę czasoprzestrzeni, tworząc portale i ludzie zamieszkali okolice jądra galaktyki. Lecz nie znaleźli innej cywilizacji.
  Po wielu latach badań okazało się, że wokół czarnej dziury krąży mały generator  impulsów gwiezdnych. Niszczy on każdą cywilizację kosmiczną co milion lat. Nic się nie działo.
  Aż nagle pojawił się Impuls.
  Pojawiła się mała, ciemna kula, która bardzo szybko się rozszerzała. Pamiętam, jak byłem na wakacjach na Idelium. Wtedy akurat pakowaliśmy się. Nagle wszystko się ściemniło. Niebo zrobiło się czerwone i pojawiła się czarna sfera. Szybko weszliśmy do autolotu, odlecieliśmy i zamierzaliśmy do portalu. Gdy ta ciemna fala przechodziła przez planetę, to wielkie miasta znikały, a bomby wybuchały. Wróciliśmy na Ziemię i czekaliśmy.
Po roku nadeszła fala. Zostały włączone wielkie generatory tarcz, ludzie odlecieli lub schowali się w bunkrach. My też. Mieliśmy holograficzny wgląd na to, co się działo. Pola Elizejskie, będące wielkim rezerwatem zwierząt i roślin w czasie przechodzienia fali zostały zniszczone. Zwierzęta nie ucierpiały. Rośliny nie ucierpiały. Ale budynki i miasta były niszczone. Chociaż wielkie generatory były włączone, to i tak wszystko było obrócone w perzynę.
  Po wielu latach weszliśmy na powierzchnię. Winda została zachowana, ale nikt kto wiedział jak ją włączył nie przeżył. Ludzie zostali rozdzieleni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz