Han
Otworzyłem oczy. Leżałem na łóżku i miałem podłączone do ręki rurki z nektarem.
- Hej, śpiochu - usłyszałem słodki głos.
- Cleo?
- Tak! Gdzie jesteś?
Nie widziałem jej. Aż nagle po ziemi popłynęła srebrny strużka.
- Czar Hydrargyros. Wiem, że to ty.
Rtęć razem z jej oparami zmaterializowały się w blondwłosą, niebieskooką, wysoką dziewczynę.
- Za dobrze mnie znasz. Jak tam?
Zauważyłem, że była szara. Dość dużo magii zużyła.
- Nie czuję stopy - wypaliłem.
- Nie dziw się. Nie masz jej. Jest tam chmura.
Odkryłem się trochę i zauważyłem, że w miejscu gdzie powinien być staw skokowy noga płynnie przechodził w mgłę. Zauważyłem małe pasemka czerni biegnące koło żył, jak i też widziałem, że w mgle były błyskawice i dziwne obrazy.
- Posłuchaj, Han, chciałam się ciebie spytać...
- KIEDY PODADZĄ STEWARDESSY? - Krzyknął głos, ewidentnie Dymitra.
Nagle z drzwi wyszły nimfy, ze srebrnymi tacami, w których najpewniej było jedzenie.
Przybyła do nas nimfa. Jedną tacę dała mi, a drugą tacę Cleo. W nich zamiast jedzenia były...
- Eliskiry? ELIKSIRY?! - wrzasnął ktoś.
Wyleciał mały kawałek papieru. Był na nim napis:
"Śniadanie Kantońskie:
Dolej zielony płyn do miski i zmieszaj z wodą. Podgrzej, dolej czerwony eliksir i gotowe."
Zrobiłem to, co było w instrukcji i w misce pojawiła się zupa, a w kolejnym naczyniu ryż.
Zjadłem w ciszy. Nie smakowało to jak kuchnia Kantońska. To nie smakowało.
Świat zrobił się cały niebieski.
- Ej, coś się dzieje z Hanem - krzyknęła Cleo.
Kilka osób zebrało się koło mnie.
Wtem poczułem szarpnięcie za pępek. Świat zawirował.
Stałem na kamienistej plaży. Niebo było szare, woda była szara. Ziemia była goła. Nie było na niej nawet mchu.
- Kiedy jesteśmy - spytał się Dymitr.
- Nie jest dobrze - powiedziała Alicia.
- Ale kiedy jesteśmy!
Po chwili namysłu odpowiedziała:
- Kriogen, 720 milionów lat temu.
czwartek, 20 października 2016
The Elementary (cz. 7)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz